wtorek, 10 stycznia 2012

"Gdy ubogi w taniec... doradzają tylko biesy" cz. 4 Moje narzędzia czyli wściekle uparta szkoła repusowania."

Otrzymywałem wiadomości z prośbą o poradę jak zacząć kuć na zimno. Niestety nikomu nie jestem w stanie zbyt wiele pomóc ponieważ moja wiedza jest bardzo ograniczona. Chcę jednak dać z siebie jak najwięcej. Prezentuję teraz moje narzędzia do zimnego kucia - repusowania i trybowania.
Zrobiłem remanent moich gratów aby wiedzieć, czego jeszcze mi potrzeba, co mam dokupić a co mogę i powinienem  zrobić. Ten komplet, który stworzyłem okazał się więcej niż dostateczny aby powstały te rzeczy, które do tej pory prezentowałem.  Skoro tak to być może komuś przyda się taka nieprofesjonalna prezentacja i pozwoli łatwiej skompletować własny zestaw narzędzi.
Od razu uprzedzam, że wiedzę zawartą tu i w innych moich artykułach najlepiej dopełnić i skorygować sięgając do innych lepszych źródeł. Znakomitym źródłem informacji jest wątek "Stare techniki złotnicze" na forum Srebrnie.pl.
Mam nadzieję, że niczego nie przedstawiłem jako bardziej trudnego i skomplikowanego niż jest w rzeczywistości.

Puncyny.
Mam ich teraz 104 sztuki. Wciąż uzupełniam ten komplet. Są bardzo zróżnicowane pod względem kształtów i rozmiarów. Wszystkie są ze stali narzędziowej gatunku S2 bardzo twardej i lekko sprężystej. Materiał to w większości klucze imbusowe.


Ostatnie zrobiłem z jeszcze twardszej stali, kutej przemysłowo na zimno i hartowanej do wartości 58 - 62 HRC (stopni w skali Rockwella). To bardzo dużo. Te puncyny są obłędnie trwałe. Może przekażę je swemu dziecku. Za materiał posłużyły bity przedłużone, punktaki, pobijaki i przecinaki YATO oraz  Stanley.



Młotki.
Ten najważniejszy był zakupiony po okazyjnej cenie na Allegro. Większość jednak to młotki przerobione. Prawie wszystkie maja skrócone trzonki dla większej wygody w użyciu. Wszystkie powierzchnie robocze są precyzyjnie ukształtowane i wypolerowane.


Podstawowy profesjonalny repousse hammer.


Trochę przeinaczony młotek złotniczy.


Dwustugramowy zwykły młotek ślusarski z węższym końcem wyoblonym i łukowato ukształtowanym. Koniec szeroki płaski ukształtowany w koło i lekko wypukły.

Mały młotek cyzelerski.


Stugramowy młotek ślusarski z jednej strony ukształtowany w półkulę z drugiej w obły łuk.



Ścięty z jednej strony młotek blacharski typu ball-pein hammer. Jego właśnie używałem początkowo do pobijania puncyn.

Tego młotka używam najczęściej. Mały niespełna stugramowy młoteczek stolarski typu Warrington. Jeden koniec zaokrąglony drugi - liniowy ukształtowany w łuk i wyoblony.
Rysik, sztychel i łapka do zakuwania karg.

Imadła.
Duże i małe. Jedno bardzo stare drugie nieprzyzwoicie stare. Oba dziarskie i "na chodzie".


Kleszcze - szczypce.
Wszystkie małe.

Duże.
Najczęściej używane.
 Pilniki.
Wszystkie  moje "iglaki".


Najczęściej używane.
Papier ścierny.
Różne ziarnistości: od 150 do 2500 i polerującego "rouge" plus ściereczka polerująca.

Piłki.

Najzwyklejsza do metalu - po lewej, z wolframowym brzeszczotem - po lewej.

Klasyczna "gesztelka" z podwójnym naciągiem i z kobaltowymi brzeszczotami.

Pasty polerskie i impregnaty.
Pasta niebieska, zielona oraz mikstury złożone z pokostu lnianego, wosku pszczelego i terpentyny balsamicznej do zabezpieczania powierzchni miedzi - rzadsza i gęstsza.


Linijki i ekierki.
Prawdziwi artyści ich nie używają ale ja nie uważam się za artystę.

Drobne narzędzia pomocnicze.
Niby mało ważne ale nie można się bez nich obejść.
Pęsety mała i duża, zacisk chirurgiczny (służy mi do trzymania blaszki nad ogniem w czasie wyżarzania), szczoteczka mosiężna do czyszczenia i satynowania powierzchni blachy, pędzelek do oksydy (lepiej jest zanużać  miedź w oksydzie), pędzelek do impregnatów woskowych, szczoteczka do zębów do czyszczenia, suwmiarka (lepsza byłaby precyzyjna elektroniczna lub "zegarowa"), starego typu cyrkiel i miękki ołówek.  

Małe jubilerskie nożyce do blachy, stare duże  nożyce, miękki ołówek, precyzyjny ołówek (lekka przesada - nie jest niezbędny), czarny i niebieski flamaster niezmywalny, precyzyjny cyrkiel i duży cyrkiel traserski.
Mała szlifierka z różnymi końcówkami w zastępstwie tzw. "silnika jubilerskiego" o wiele niż on tańsza oraz wiertła.

Większe wiertła i uchwyt - mini wiertarka ręczna.

Podkłady, kowadła i klepadła.
Podkłady z grubej skóry, z gumy porowatej - "komorowej", bloczek stalowy - "flahajzyn", duża płyta stalowa, kowadełko "szperak" i "babka" - klepadło do kos.

Pieniek dębowy z wyciętą wklęsłością na powierzchni do wstępnego wyklepywania naczyń i na krawędzi do wykańczania krawędzi naczyń (ciąłem go ze dwie godziny ręcznie - idiota).

Gruby plaster z dębowego pieńka z otworem na klepadło oraz samo klepadło stalowe z blokadą z kawałka skóry.

Klepadło z rury, klepadło z litego stalowego walca, imadło mocujące do klepadeł zamocowane na stałe na desce klonowej.

Plaster z pnia dębu z rowkiem półokrągłym rowkiem i z półokrągłą małą wklęsłością.

Gruba guma z nakładek na stopnie schodów do podkładania pod deskę na której jest blaszka na podkładzie z innej gumy lub grubej skóry. Ta guma niweluje drgania i tłumi hałas.

Kowadło piaskowe - skórzany worek z piaskiem własnej roboty.

Niektóre podkłady pod blachę - deska klonowa i guma komorowa.
Regulowany przyrząd do unieruchamiania blachy na podkładzie gumowym lub skórzanym.
Powstał z deski dębowej, małych desek bukowych (nasączonych olejem dla utwardzenia i uodpornienia na złamanie), gumy i pary śrub i nakrętek motylkowych. (Jeszcze nie odciąłem nadmiaru trzpienia śruby od góry a należy to zrobić by nie przeszkadzał w pracy.)

Przyda Ci się - fajnie, powodzenia!
Nie przyda Ci się bo wiesz i umiesz więcej - podziel się wiedzą. "Dając otrzymujesz".

4 komentarze:

  1. "Działanie jest lepsze niż jego brak a decyzja o jego podjęciu rozbudza moc intuicji, która sama odnajduje właściwą drogę."
    -- Chuck Norris

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka jest średnica brzeszczotów do gesztelki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Beretta, rozmiary brzeszczotów do gesztelki są różne. Mało się na tym znam. Sam potrzebuję się dokształcić w tym temacie. Spotkałem się z rozmiarami liczonymi tak: długość, grubość, wysokość. Widziałem też takie oznaczenia rozmiarów: brzeszczot nr 2 grubość 0.22. Jedno jest pewne, powinny być dobrej jakości. Najlepsze z jakimi miałem do czynienia to Glardon Vallorbe produkcji szwajcarskiej.

    OdpowiedzUsuń