niedziela, 1 stycznia 2012

"Leśne Skrzaty Jedzą Kisiel" czyli jak radziłem sobie jako pomocnik Świętego Mikołaja.

Corocznie staram się wyręczyć trochę corocznie zapracowanego Świętego Mikołaja. Na Gwiazdkę w ubiegłym roku moja Pani dostała kilka wisiorków: jeden w kształcie listka brzozowego i dwa w kształcie listków miłorzębu japońskiego.
Oczywiście wybór formy to wynik wnikliwej i dyskretnej obserwacji co jej się podoba.
Oto one, wykute na zimno z miedzi i oksydowane ogniowo.

"Leśne Skrzaty Jedzą Kisiel"
- z "oczkiem" z bursztynu zakutym w jednolitą kargę. Ten spodobał się najbardziej. Moja Pani zażyczyła sobie dorobienia agrafki żeby można było nosić to również jako broszkę.



"Tańcząca Parasolka"


 "Wielka Ucieczka Śliwki Z Kompotu"
- z "oczkiem" z korala.


2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobają te Twoje liściaste prace :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne liście, choć ten z koralem najmniej mi się podoba, chyba zbyt intensywny kolor korala, jak na mój gust.
    No to skoro już raz się zgodziłeś;), to zgłaszam się po nazwy dla moich wisiorów. Zajrzyj, w wolnej chwili tu:
    http://april-kamienieiplotki.blogspot.com/2012/01/wosp.html
    Bardzo jestem ciekawa;)

    OdpowiedzUsuń