wtorek, 14 lutego 2012

Czerwone bamboszki dla Wewióry.


Czy ktoś z szanownych Czytelników i Czytelniczek wie, co robili rycerze w wolnym czasie, tj, gdy nie oddawali się ani amorom, ani łowom, ani treningowi sztuki władania orężem?
Zjawisko zaczęło się, jeśli dobrze pamiętam w jedenastym wieku, gdy zaczęły się pierwsze powroty z wypraw krzyżowych. Rycerze z krajów arabskich przywieźli do Europy sztukę robienia na drutach. Oddawali się temu zajęciu niejednokrotnie z wielkim zapamiętaniem, pewnie większym, niż ich żony, tkające gobeliny lub haftujące na tamborku, no bo ile można.
Podobnych ciekawostek jest wiele jeszcze w historii choć nie są one powszechnie znane.
Kiedyś byłem odtwórcą historycznym, więc idąc za tym nurtem zrobiłem mojej Pani na szydełku pyszne czerwone bamboszki. Półsłupkami (chyba), inaczej nie potrafię. Krwistoczerwone będą pasowały do jej ślicznych rudych włosów i do temperamentu. Spodobały jej się, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu!










A w nagrodę za bamboszki dostałem pyszny sernik!




15 komentarzy:

  1. No cudowne są!! :) A Pan przy drutach wygląda cóż bardzo fajnie :) szkoda, że jest tak mało panów robiących na drutach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bamboszki super, sernik wygląda nadzwyczaj smakowicie. Z tymi rycerzami dłubiącymi na drutach to żart? Czy serio, serio?

    OdpowiedzUsuń
  3. To szydełko, niestety nie umiem robić na drutach. Co gorsza nie planuję się nauczyć. Wolę kuć. ;)
    A to o rycerzach to fakt historyczny, wcale nie żart. Zapytaj jakiegoś historyka specjalizującego się w średniowieczu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, Wygnanko, jeśli wnuk introwertyk spędza u babci kilkanaście lat mieszkając z nią i opiekując się do końca jej życia i gdy babcia jest instruktorką robót ręcznych to może się paru rzeczy nauczyć. W międzyczasie malowałem i rysowałem a wujek, artysta malarz wpadał z odwiedzinami i poprawiał moje nieba na obrazach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bamboszki rewelacja! Do twarzy Ci z wełenką;) Ciekawa jestem, jakie jeszcze umiejętności ukrywasz w zanadrzu?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No myślę, że jestem w stanie jeszcze Cię zaskoczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. chrześnica zamawia- oczywiście "lózowe":)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Z wielką przyjemnością zrobię Julce / moja chrześnica, lat 5 :) / lózowe. Nawet z oczkami!

    OdpowiedzUsuń
  9. No, Panie Jacku, szczeka mi opadla. Kiedys, dawno temu, chyba mialem z 14 lat, robilem na drutach, zima, na feriach i przy swiecach. A propos, ten swiecznik tam przy serniku? Poklepales ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Warto z różnych pieców chleba skosztować, czuż nie? ;)
    Ja tego świecznika nie klepałem. To cosik jest chyba robione fabrycznie. Taka prosta forma. Nie widzi mi się. Ja bym się bardziej przyłożył. Po Twoim szkoleniu każdy by umiał zrobić dużo ładniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Padłam z wrażenia!! Serio! Czerwone trzewiczki, własnoręcznie wykonane, w dodatku z uczuciem!... Pozytywnie zazdraszczam Twojej Pani :)) Widać prawdziwi Rycerze są jeszcze na tym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. o jej, robiłam takie 100 la temu jak buty były na kartki :), nawet gdzieś tam leży schowany głęboko wzór :)No i jak dotąd to znalam jednego faceta co potrafi dziergać, teraz widzę drugiegi i podziwiam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama też takowe robiła ale Ty mnie zaskoczyłeś rzadko się widzi faceta z drutami -brawo-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłem je na szydełku. Niestety nie potrafię robić na drutach ale dziękuję za dobre słowo! :)

      Usuń