sobota, 25 lutego 2012

"Żabka Z Wytrzeszczem"

Kolejny wisiorek z miedzi, dość prosty, jeśli nie liczyć kutej, jednolitej kargi, w którą oprawiłem naturalny koral. Kując ją zawsze należy być ostrożnym.
Nie miałem korala pod postacią kaboszonu a akurat koral pasował mi do kompozycji jak ulał. Miałem tylko koralik kulisty z korala więc przeciąłem go piłką jubilerską na pół wzdłuż rozwiertu.
Serduszko jest lekko wklęsłe i ma wyraziste fakturowanie. Powierzchnia między kargą a serduszkiem jest oksydowana na gorąco po namaszczeniu woskiem pszczelim, co dało silny, czarny światłocień oddzielający kargę i podstawę wisiora. Resztę powierzchni oksydowałem chemicznie brązową oksydą.
Kargę do podstawy lutowałem nowym, z dawna upragnionym nabytkiem - mikropalnikiem (kurde, nareszcie!).


Wymiary wisiorka: 4.2 x 2.9 x 7 mm.







4 komentarze:

  1. Serduszko przepiękne! Karga bez zarzutu.
    A palnik widzę, że mamy taki sam, ale ja jeszcze swojego nie wypróbowałam, bo kupiłam niedawno, a materiał do lutowania w międzyczasie mi się skończył ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, Sopelko. Nawet nie umiem robić kargi z paska metalu ze zlutowanymi końcami. Przyzwyczaiłem się do jednolitej z denkiem, wykuwanej z jednego kawałka metalu - z małego arkusika blaszki.
    Powiem Ci, że palnik jest niezły. Wymaga zapalniczki lub zapalarki ale jest precyzyjny, ma prostą konstrukcję co redukuje szanse na awarię. Jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, no , palnik ....
    Tylko czemu ciesze razem z Toba jakby to dla mnie przyslali ? No ?

    Przepraszam za to ze skaleczylem twoj kunszt swoim pomyslem na carge, to jest zbyt pracochlonne rozwiazanie, kupujacy tego nie doceni :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszysz się bo zacny z Ciebie człek :)
    Wiesz, Tom, kupujący laicy na pewno nie są w stanie docenić wielu rzeczy. Czasem próbuję krótko i węzłowato tłumaczyć stopień trudności oksydy japońskiej albo podnoszenia przy pucharku czy właśnie w jednolitej kutej kardze Twojego pomysłu. Czasem mam wrażenie, że jak mówię do klienta/klientki czy obserwatora, że okucie według pomysłu takiego pana, z jednego płaskiego arkusika blaszki, ukształtowanego trudnym kuciem w kształt jakby garnuszka bez ucha to zaczynają kojarzyć, że to kucie musiało być bardzo trudne i wymagało wiedzy i umiejętności przekazywanej od dawna. Więc jeśli poruszymy ich wyobraźnię zwięźle i w prostych słowach opowiadając o metodzie to może choć niektórzy docenią? ... może?

    OdpowiedzUsuń