niedziela, 29 lipca 2012

Pokaz repusowania.

Siostra zaprosiła mnie na Festiwal Produktów Lokalnych, który odbył się w Nałęczowie w niedzielę 29-tego lipca.
Rozłożyłem graty na jednym metrze kwadratowym jednego ze stołów, który przydzielili nam organizatorzy. Zabrałem moją dużą michę ze smołą, parę ulubionych młotków, małą stalową płytkę, deskę wiązową, lekko wkurzający mały palnik propanowo-butanowy, nie wspomnę jakiej firmy, parę innych niezbędnych drobiazgów i wpadłem w trans. Zacząłem pokaz około pierwszej po południu a skończyłem o szóstej, z odczuciem sporego niedosytu. Przez ten czas zapaliłem dwa razy papierosa, raz napiłem się wody mineralnej i raz ugryzłem podsunięty pod nos kawałek ciasta.
Postanowiłem powtórzyć jeden z wcześniejszych projektów: "Kwitnącą Miłość" - http://angushandmade.blogspot.com/2012/01/kwitnaca-miosc.html
Trzy rundy na odwrociu i jedna na licu, lekkie przetarcie papierem ściernym i ... czas stop. Godzina szósta, kończymy i kacza zupa! Trudno mi było wyhamować. Ale trzeba się było pakować i wracać do domu.
Zainteresowanie ze strony odwiedzających było bardzo duże. Rozpiętość wiekowa widzów pokazu 10 - 70 lat na oko sądząc. Bodaj najmłodszą obserwatorką była może dziesięcioletnia Agatka, która zadawała rozumne pytania i zauważyła, że moja Pani ma na sobie wisior, który zrobiłem tą techniką. Chodziło o "Wielką Ucieczkę Śliwki Z Kompotu" -
http://angushandmade.blogspot.com/2012/01/lesne-skrzaty-jedza-kisiel-czyli-jak.html
Rozdałem kilkanaście wydrukowanych manifestów -
http://angushandmade.blogspot.com/2012/06/co-dobrego-z-repusowania-czyli-co-robie.html
oraz banerów strony Toma Oldsmitha -
http://old-smithing.com/
oraz forum Srebrnie -
http://www.srebrnie.pl/index.php
Moja Pani tymczasem sprzedawała moją biżuterię i resztę noży jakie jeszcze mi zostały. Siostra, Kasia ze swoim mężczyzną, Jurkiem sprzedawała ikony i lampy drewniane a koleżanka, Agnieszka gipsowe odlewy muszli oprawione w ramy z drewna. Pozytywnie zmęczeni wróciliśmy z inną koleżanką Agnieszką do domu.

Kasia i Agnieszka przy naszym stoisku.

Ogólny widok naszego kramu. ja rozkładam narzędzia na swoim stanowisku.

Wujek Kazio, ojciec Kasi robi zdjęcia.

Zaczynam robotę, ogrzewając smołę palnikiem.

Kasia z ikonami autorstwa jej znajomego.


W kapeluszu - Agatka.







Zasuwam na odwrociu detalu.

Parę moich prac w miedzi, trochę biżuterii i reszta noży na sprzedaż.

Reklamy strony Toma, forum Srebrnie i mojego bloga na moim stanowisku pracy.

Czyszczenie detalu: terpentyna, szczotki druciane, nawet szczoteczka do zębów.



Przerwałem nie dokończywszy należycie detalu. Tu widać lico.


Trans przemija powoli i w roztargnieniu wycieram twarz brudną szmatką.

Widok odwrocia.
video

niedziela, 22 lipca 2012

Kurs repusowania w Krakowie.

Było bardzo fajnie. Czterech kursantów:
- Marta Rudnicka
- Dorota Grzegorska,
- Zbigniew Kornetowski.
- Michał Plezia - pomysłodawca i organizator kursu.
Każdy zdolny i każdy inny.
Każdy kursant był ciekawą osobą i osobowością. Jest mi bardzo miło, że mogłem poznać tych wartościowych ludzi. Cieszyłem się obserwując, jak oni się cieszą ucząc się tej pięknej i pełnej siły sztuki.
Każdy zrobił co najmniej dwie prace i każdy zrobił duże postępy w krótkim czasie.
Każdy był traktowany jako osoba i indywidualność, zgodnie ze swoim temperamentem, upodobaniami i charakterem. Każdy opanował podstawy sztuki i wrócił do domu zadowolony i uśmiechnięty ze swoimi pracami i z dyplomem. Każdy ma pełne prawo być dumnym z efektów swojej pracy.
W październiku powtórka.
Oto kilka zdjęć i więcej zdjęć na forum knifemakerskim plus krótki filmik. W przygotowaniu obszerna relacja ze zdjęciami i dłuższym filmem.
- http://www.handmadeknives.pl/index.php/topic,605.15.html
 *Serdecznie dziękuję dyrektorowi MDK "Dom Harcerza" przy ul. Lotniczej 1 w Krakowie - Panu Mieczysławowi Czytajło za życzliwość i gościnność.





















Michal zrobił piękny krzyż stylizowany na średniowieczną modłę pracując tylko na licu.

Marta uczyła się japońskiego Uchidashi i klepania.




Zbyszek stworzył ładną pracę w klasycznej metodzie repusowania oraz dekoracyjną miskę.

Dorota (po prawej) wytłoczyła wisior stylizowany na biżuterię antyczną i też wyklepała misę.

W drodze na obiad podczas dwugodzinnej przerwy.