środa, 31 października 2012

Legnicka Jesień Miedziana

Mój kolega z Forum Srebrnie.pl Przemek Zborowski zaproponował mi kiedyś, że zorganizuje w Legnicy kurs repusowania. Pomysł rozwinęła Pani Antonina Trawnik, prezes Towarzystwa Miłośników Legnicy "Pro Legnica". W ten sposób mamy w listopadzie tego roku znakomitą imprezę. W trakcie tej imprezy odbędą się warsztaty repusowania, grawerowania, miedziorytu i inne, jako pochwała miedzi jako tworzywa i sposób na prezentację różnych technik artystycznego przetwarzania miedzi. "Jesień" zwieńczy wystawa prac repuserskich - 10. listopada.
Wszyscy, którzy lubią te klimaty mogą czuć się zaproszeni!  :)

http://www.pro.legnica.pl/index.php?id=4&zoom=62

Wywiad dla portalu Mamycel.pl

Każda okazja do popularyzowania sztuki repusowania jest warta wykorzystania.

http://mamycel.pl/artykul/256/repusowanie.nadac.ksztalt.doskonalosci.html

czwartek, 25 października 2012

Jeśli zaglądasz czasem na ten blog to zapewne interesujesz się metodą repusowania. Wspólnie z moim kolegą i mentorem - Tomem Oldsmithem stworzyliśmy nowy blog wyłącznie o technice repusowania i zimnego kucia. Na razie treści jest w nim mało ale systematycznie będziemy ją pomnażać. Będziemy w nim pisać bardzo konkretnie i publikować praktyczne informacje dla każdego kto chce opanować tę sztukę. Zapraszam do czytania bloga Coppermastering.    http://coppermastering.blogspot.com/


Oto piękny przykład techniki klepania - naczynie ozdobne, które wykonał Tom Oldsmith

środa, 24 października 2012

"Plama Z Budyniu Na Spodniach"

Wreszcie mając czas dokończyłem też Chryzantemę. Dwa miesiące opóźnienia z wręczeniem prezentu urodzinowego dla mojej Pani to ciut długo. Jeszcze mi się to nie zdarzyło.
Ostatecznie moja Pani przystała na pomysł zrobienia z Chryzantemy klamry do paska, choć początkowo miała to być broszka.
Jak zwykle miałem ochotę przechrzcić tę pracę i gdy znów popatrzyłem na nią - nazwa przyszła do głowy sama.
"Plama..." jest wykonana techniką Uchidashi, która jest japońską odmianą repusowania. Cechą charakterystyczna tej techniki jest to, że pracuje się wyłącznie na licu detalu ale za to w dość złożony sposób. Plama ma od odwrotnej strony dolutowany kołeczek do przetykania przez dziurki w pasku oraz szlufkę do przewlekania paska. Dorobiłem też prostą miedzianą dodatkową szlufkę, oddzielną od klamry. Całe szczęście, że odwrotna strona klamry nie jest widoczna w czasie noszenia. Lepiej nie patrzeć na to, co nawyprawiałem  w trakcie lutowania. Jeszcze popracuję nad estetyką tej czynności.
















poniedziałek, 22 października 2012

Tarcza zegarowa 2.

Skończyłem wreszcie pracę nad tarczami zegarowymi (2 szt. na dwie przeciwległe strony wieży). Nieledwie dwa miesiące pracy. Za dwa tygodnie powinny już być pozłocone i wraz z mechanizmem zegara powinny być zamontowane w "blendach" wieży kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Rościsławicach. Zleceniodawca obiecał przesłać kilka zdjęć, wtedy też je opublikuję.
Ostatnie elementy: cyfry "6" i "7" klepałem już bez smoły na płycie stalowej. Generalnie w ciągu całej pracy była okazja, żeby kolejny raz przećwiczyć "swobodne ręczne klepanie".






Pod koniec pracy używałem już tylko nielicznych narzędzi: dwóch małych młotków i dwóch tylko punc.
Trochę denerwujące było lutowanie paska blachy do środkowej tarczy słonecznej. Od niej mają odchodzić dekoncentrycznie proste i płomieniste promienie.
rys. Andrzej Dudczenko

Te promienie i cyfry rzymskie mają być oświetlone taśmą ledową, która ma być zamocowana właśnie na owym pasku blachy.
rys. Andrzej Dudczenko

Najpierw złączyłem końce paska metodą zbliżoną do "szwejsowania" kotlarskiego (o ile wiem) czyli "na zakładkę" plus "klej" w postaci cyny z topnikiem. Prostym kuciem na krawędzi kowadełka zgiąłem oba końce paska.

Odciąłem kawałek cyny i sklepałem go na płasko.

Umieściłem ten kawałek cyny między zakładkami końców blachy i z wyczuciem sklepałem.


Ogrzanie palnikiem stworzyło spoinę. Ogrzewałem dość mocno aby cyna nie wystygła zbyt szybko i natychmiast sklepałem jeszcze ciaśniej tworząc dosyć mocną spoinę. Niestety musiałem używać starego palnika bo mój wytęskniony nowy Dremel Versatile odmówił współpracy, zepsuł się zapłon piezoelektryczny. Po wysłaniu do serwisu (za darmo - brawa dla Firmy Dremel) wrócił z nieszczelnym zaworem gazu. Wysłałem ponownie ale wrócił (już bez defektów) kilka dni po zakończeniu pracy.

 




 Po zaznaczeniu miejsc na przylutowanie blaszek mocujących pasek blachy do tarczy, zacząłem lutować je także. W każdym przypadku formowałem mały, płaski zwitek cyny i odcinałem.


Sklepywałem go młotkiem.


Szlifowałem powierzchnię złączenia i namaszczałem pastą lutowniczą.

Nakładałem cynę.

Szlifowałem powierzchnię blaszki mocującej.
  Po namaszczeniu blaszki pastą przykładałem ją do paska trzymając w szczypcach płaskich, ogrzewałem (tym razem nie mocno ale z wyczuciem) palnikiem, cyna dzięki topnikom rozpływała się w ciągu kilku sekund, stygła i gotowe. Puszczam uchwyt szczypiec i mam połączone elementy.


Tak wyglądał efekt drugiego etapu pracy minus wskazówki, które odesłałem zleceniodawcy wcześniej, aby specjalista od mechaniki zegarowej mógł zamocować do nich osie i tym samym przystosować je do zamontowania do mechanizmu zegarowego.





Pakowanie do wysyłki i wreszcie mogę zacząć sprzątać bałagan. Moja Pani odetchnęła z ulgą.

Po sprzątaniu (długaśnym!) uczciłem koniec roboty ciasteczkami lawendowymi, upieczonymi przez moją Panią!  :)